kwietnia 14, 2018

Glamshadows - GlamBOX edycja IV "Totalny Mat"

Glamshadows - GlamBOX edycja IV "Totalny Mat"
Hejka!

Przychodzę dziś do Was z recenzją palety GlamBOX edycja IV "Totalny Mat" (119zł), którą zakupiłam w listopadzie zeszłego roku w Glamshop. W kolorystyce jestem zakochana, a do tego ta pigmentacja i same matowe kolory - miodzio!

GlamBOX edycja IV "Totalny Mat"

Cienie dostajemy w prostokątnej palecie z grubej tektury. Jest ona dodatkowo zabezpieczona kartonową nakładką z taką samą grafiką jak sama paleta.


W palecie znajdziemy 10 matowych ceni w standardowej wielkości. Każdy kolor jest podpisany jak to u Hani bywa, polskimi nazwami często zabawnymi :) Kolory są przepięknie dobrane do siebie, a dla kogoś kto uwielbia maty jak ja to idealna opcja :) Cienie pod palcem są jak masło, pigment jest niesamowity, jednak podczas aplikacji pędzlem okropnie się sypia zarówno pod okiem jak i pylą się w samej palecie.


  • Carrara - cudny, biały cień o kosmicznej pigmentacji. Nada się idealnie w kącik wewnętrzny w celu rozświetlenia lub na większą cześć powieki kiedy chcecie makijaż mocno rozjaśnić
  • Matowy Cielak - niestety ten cień mam już jako pojedynczy kolor i jest on dla mnie za ciemny jako beż na całą powiekę, jednakże dla osób z ciemniejszą karnacją niż moja sprawdzi się idealnie
  • Sahara - to przepiękny chłodny odcień brązu, idealny do załamania powieki. Wiem, że w późniejszych paletach ten kolor został zastąpiony cieplejszym, a szkoda bo ja uważam że ten pasuje tu idealnie


  • Szary Brąz - to jasny, chłodny kolor brązu, jednak wiele cieplejszy moim zdaniem od poprzedniego. Także idealny do zbudowania załamania powieki
  • Morelka - to cudny, jasny i chłodny odcień brzoskwini. Jeden z moich ulubionych w palecie.
  • Sucha Wiśnia - wymiata pigmentem, cudny, chłodny kolor bordo, prawdziwy odcień wiśni. Kolejny który trafił do grona moich ulubionych


  • Kasztan - to cieplutki, pomarańczowy odcień brązu
  • Jagodowy - to kolejny ulubieniec z palety. Przepiękny chłodny odcień fioletu, ani za jasny ani za ciemny


  • Szeregowiec - to intensywny, szarawy kolor zieleni. Jasny i nieoczywisty.
  • Brunet - to ostatni cień w palecie, bardzo ciemny i intensywny brąz w ciepłej tonacji.
W całej palecie nie zauwazyłam, żeby cienie miały mniej lub bardziej intensywną pigmentacje. Jak dla mnie każdy z nich wymiata i niektóre cienie pojedyncze z pierwszych kolekcji nie umywają się do tych. Widać, że Hania ciągle pracuje nad formułą.

Poniżej mam dla Was makijaż wykonany tą paletką, który cudnie wybił na pierwszy plan niebieski kolor moich oczu:



W makijażu wykorzystałam 7 cieni z palety, więc całkiem sporo. Powstał wiosenny makijaż, taki jak ostatnio lubię najbardziej :)

1. Na początek na całą ruchomą powiekę powędrowała baza pod cienie Golden Rose Eyeshadow Primer, a następnie na niej wylądował mój ulubiony matowy beż od Sensique nr 207 Ivory, gdyż ten w palecie jest dla mnie za ciemny
2. W załamanie poleciała mieszanka cieni Morelka i Szary Brąz, następnie zewnętrzny kącik przyciemniłam kolorem Sucha Wiśnia
3. Na środku ruchomej powieki wylądował odcień Jagodowy, a tuż koło niego przy wewnętrznej części oka zarówno na dole jak i u góry Carrara, która pięknie rozświetliła spojrzenie
4. Zewnętrzną część górnej i dolnej powieki dodatkowo przycieniłam Brunetem
5. Na środek dolnej powieki wylądowała cudna zieleń o nazwie Szeregowy
6. Na górną linię wodną nałożyłam brązową kredkę Kryolan Kajal w odcieniu Brown a na dolną wodoodporna kredka od Golden Rose Emily w kolorze nr 115
7. Rzęsy mocno, dwukrotnie wytuszowałam Bourjois Volume Reveal Mascara Radiant Black



Czy polecam? Tak, jednak trzeba z nią trochę uważać :) Jak mogłabym nie polecić, uwielbiam cienie od Glamshop i zauważyłam, że z każdą kolekcją czy paletą są coraz lepsze! Cienie w tej plecie to same maty, które uwielbiam - to nie jest tak, że błyszczących się wyrzekam, jednak wybierając miedzy tymi wykończeniami wole mat. Pigmentacja powala przez co właśnie strasznie się pylą i osypują, ale wiadomo coś za coś, podobno taki sam problem jest w jednej z palet od Anastasia Beverly Hills - Subculture. Za bardzo  mocnym pigmentem idzie duży osyp. Ja taki problem rozwiązuje przez robienie makijażu oczu na samym początku, a następnie po uprzątnięciu osypu - nakładam makeup na twarz. Z cieniami bardzo dobrze mi się pracowało, rozcierają się bardzo przyjemnie i mi nie robiły plam.


Na koniec lista i zdjęcie wszystkich kosmetyków użytych do tego makijażu:


TWARZ:
Baza z Golden Rose Luminous Finish; Laneige Snow BB Cream w kolorze nr 1 Shimmer Brightening; Korektor z L.A. Girl Pro Conceal – Porcelain; Golden Rose Longstay Matte Powder nr 01; bronzer z Kobo nr 308 Sahara Sand; Rozświetlacz z Mysecret Face Illuminator - Sparkling Beige
OCZY:
Palety GlamBOX edycja IV "Totalny Mat" (cień Morelka, Szary Brąz, Sucha Wiśnia, Jagodowy, Brunet, Carrara, Szeregowy); Kredka do oczu z Kryolan Kajal – Brown; Golden Rose Emily w kolorze nr 115; Tusz Bourjois Volume Reveal Mascara Radiant Black
BRWI:
Kredka do brwi Smart Girls Get More Eyebrow Pencil w kolorze Blonde nr 10 oraz żel do brwi z Sleek Brow Perfector – Clear
USTA:
Błyszczyk do ust Lily Lolo w kolorze English Rose

A Wy macie tą paletkę? Jak Wam się sprawdza, bo słyszałam różne opinie?
Ściskam mocno!

kwietnia 07, 2018

Skinfood - Watery Berry Gel Cream

Skinfood - Watery Berry Gel Cream
Hej,

Dziś zamiast o makijażu, będzie o pielęgnacji, a mianowicie o kremie do twarzy Watery Berry Gel Cream (14,89 usd), który wykończyłam już jakiś czas temu - mojej ulubionej firmy Skinfood. Wiadomo, że bez dobrze przygotowanej twarzy żaden makijaż nie będzie wyglądał dobrze :)

Skinfood Watery Berry Gel Cream

Krem ten zakupiłam w lutym 2017 na ebay - jak wszystkie kremy tej marki u sprzedawcy, który mnie jeszcze nie zawiódł, a ceny ma przystępne. Przy darmowej dostawie trzeba się liczyć z dłuższym czasem oczekiwania na zakup, więc po około 3 lub 4 tygodniach kremik był u mnie. Zaczęłam go używać pod koniec maja 2017, a ostatki wyskrobałam w grudniu :) Szybko licząc był u mnie przez 7 miesięcy.

Kilka szybkich faktów:
  • Pojemność 63ml
  • Ważność ok. 30 miesięcy
  • Cena ok. 50-70zł
  • Skład: Blueberry fruit extract (2,016 mg), Jindeul strawberry extract (1,764 mg), aloe vera leaf extract, Gase Hamgyong strawberry extract (1,260 mg), honey extract

Skinfood Watery Berry Gel Cream

Krem przychodzi do nas zapakowany w plastikowe ubranko (folijkę), które mocno przylega do słoiczka. Mamy tym samym gwarancję, że nikt przed nami go nie macał :) Niestety bez dodatkowej ulotki czy kartonowego opakowania, które zazwyczaj są dołączone do kremów - nie dowiemy się za dużo o składzie i samym zastosowaniu. Tutaj większość treści jest napisana po koreańsku :( Na spodzie słoiczka znajdziemy informacje o dacie produkcji i dacie ważności. Niestety aby poszerzyć swoja wiedzę musimy się udać do internetu.

Samo opakowanie jest poręczne, przeźroczyste i wykonane z bardzo grubego plastiku, przez co do złudzenia przypomina prawdziwe szkło. Nakrętka jest metalowa i w kolorze malinowym. W środku znajdziemy plastikową, białą przekładkę, która zabezpiecza krem przed zabrudzeniami czy też wylaniem się. Według mnie bardzo fajne rozwiązanie.

Kiedy krem się już kończy, trochę ciężko jest go wydobyć - jeśli ktoś nakłada krem palcami prosto ze słoiczka. Ja do tego celu używam małej, plastikowej szpatułki - która kiedyś była patyczkiem do lodów :) mieści mi się idealnie między przekładką a wieczkiem.

Konsystencja kremu jest półprzeźroczysta i bardzo żelowa - jak sama nazwa wskazuje. Przy rozcieraniu zmienia konsystencję na wodną. Idealnie się rozprowadza i bardzo szybko wchłania.

Zapach jest obłędny! Jakby malin, jeżyn ale też granatu? Niby kwaśny, ale słodki jednocześnie - boski! Nie da się go opisać, trzeba powąchać samemu :)

Skóra jest po nim lekko nawilżona, nie jest to jakieś mocne, nawilżające uderzenie dla mojej cery, jednak myślę, że dla skór normalnych i tłustych byłby kremem idealnym na co dzień :)

Skinfood Watery Berry Gel Cream

Obietnice producenta:
"Odświeżający krem do twarzy o żelowej konsystencji wzmacnia poziom nawilżenia skóry wyciągami z jagód i wodą z liści aloesu. System nawadniania z trzema rodzajami ekstraktów jagodowych wyhodowanych w najzimniejszych regionach Finlandii znacznie zwiększa poziom nawilżenia skóry, nadając jej zroszoną poświatę o nie klejącej teksturze. Kwas hialuronowy wciąga nawilżenie do skóry przez cały dzień. Pomaga zmniejszyć wygląd zmarszczek i przedwczesnego starzenia się, ponieważ jagody są bogate w przeciwutleniacze, które pomagają ożywić cerę. Zewnętrzna warstwa retencji wody jest lepsza, czego rezultatem jest mocniejsza skóra."

Co ja na to?
  1. Co do zroszonej poświaty, to bym nie przesadzała, ale nawilżenie jest bardzo przyjemne. Nie jest to level hard, ale po aplikacji czuć lekką klejąca warstwę, która po chwili całkowicie się wchłania.
  2. Jeśli chodzi o zmniejszenie zmarszczek, to nic takiego nie zauważyłam.
  3. Po kilku  miesiącach rzeczywiście można zaobserwować, że cera jest bardziej nawilżona i sprężysta, ale niestety dopiero po paru miesiącach, na początku w codziennej aplikacji ten efekt nie jest tak zauważalny.
Czy kupie ponownie? Na bank!

Może i po opisie stwierdzicie, że szału na co dzień nie ma - bo to prawda. Krem bardzo szybko się wchłania i to nawilżenie nie jest spektakularne, jednak jak wcześniej wspomniałam po kilku miesiącach możecie zaobserwować zmiany w waszej skórze in plus :) Nawilżenie, sprężystość i gładkość ulega znacznej poprawie :) To mój drugi krem z tej firmy i już zamówiłam kolejny! Pierwszy był to Fresh Apple Cream, a teraz zamówiłam Yuja Water C Cream.

Zapach, konsystencja i wydajność - wszystko na plus! Ja kremu używałam zarówno na noc jak i na dzień pod makijaż. Nic mi się nie rolowało, nic mnie nie wysypało. Jeśli tylko jesteście cierpliwi, aby poczekać na rezultaty - to warto :)

Skinfood Watery Berry Gel Cream It's SKIN Hyaluronic Acid

>> Następcą w pielęgnacji skóry mojej twarzy będzie teraz krem od firmy It's SKIN - Hyaluronic Acid. Jak tylko go wykończę to dostanie także swoją recenzję <<

A czy Wy miałyście już przyjemność używać kremów firmy Skinfood? Jak się u Was sprawdziły? A może miałyście okazję używać Watery Berry? Dajcie koniecznie znać :)
Pozdrawiam!

marca 31, 2018

Popłynęłam ~11~

Popłynęłam ~11~
Hej!

Przybywam z kolejnym postem zakupowym :) Jako, że mnie chwile nie było, to troszkę tego się uzbierało :) Ciekawe czy coś pokrywa się z Waszymi ostatnimi łupami? Post jest kolorowy i obfituje w produkty różnego rodzaju - zapraszam!




Przyznacie sami, że trochę tego się uzbierało :) skrzętnie odkładałam do pudełeczka aby obfocić i napisać dla Was ten post.

Kobo Professional Glamour

Kobo Professional Glamour

Na pierwszy ogień idzie paleta cieni Kobo Professional Glamour (64,99zł). Jak tylko te paletki weszły do Natury, to chciałam kupić tę z ulubionymi kolorami Daniela Sobieśniewskiego, jednak kiedy na stoisku przypatrzyłam się wszystkim zestawieniom kolorystycznym, to tylko właśnie ta mnie zauroczyła :) Ma piękne, podstawowe kolory jak idealny dla mnie odcień jaśniutkiego beżu czy też kruczoczarną czerń. Dodatkowo są tu zarówno maty jak i perły i już mi znana zabójcza pigmentacja cieni Kobo!

Zoeva Cafe

Zoeva Cafe

Kolejną zakupioną paletką jest limitowanka od Zoeva Cafe (25,30 eur z kosztami przesyłki) zamówiona z ich strony. Mam kilka palet tej marki i jestem z nich całkiem zadowolona, szczerze przyznam, że nawet nie wiedziałam takiej palecie :) Połasiłam się na nią dopiero po przeczytaniu posta u Deliciousbeautybe. Jak sami widzicie kolory są cudne, zarówno matowe jak i perłowe, a do tego dwa boskie, zielone odcienie, których poszukuje ostatnio w każdej marce.

Makeup Revolution Eye Foils Pure Platinum Rose Gold

Makeup Revolution Eye Foils Pure Platinum Rose Gold

Pozostając w tematyce oczu - pora na dwie błyskotki od Makeup Revolution Eye Foils (13,90zł), których zakup odkładałam już od dobrego roku, a od kiedy zobaczyłam w akcji chyba na kanale Maxi - wiedziałam, że muszę mieć :) Iskrzą się cudnie! Do zestawu dołożony jest metalowy talerzyk na którym możemy cień wymieszać z płynem także dołączonym do opakowania, aby uzyskać płynną konsystencję. Ja zakupiłam dwa kolory: srebrny Pure Platinum oraz złoty Rose Gold.

Kobo Professional płynny korektor nr 205 Alabaster

Nowością u mnie jest też kolejny produkt od Kobo Professional płynny korektor nr 205 Alabaster (19,99zł). Skusiły mnie na niego same pozytywne opinie na necie, no i powiem, że nie żałuje :) Jest na serio bardzo dobry. Utrzymuje się u mnie cały dzień, nie przemieszcza i ma całkiem przyzwoite krycie. Kolor który wybrałam jest dokładnie w odcieniu mojej skóry, jednak po nałożeniu troszkę ciemnieje pod oczami, dlatego nakładam go jedynie punktowo na twarz, a pod oczy zakupie sobie drugi kolorek - najjaśniejszy w ich ofercie nr 204 Ivory.

Mybelline Master Fix Loose Pouder Translucent Rimmel Insta Fix&Matte nr 001 Translucent

Jeśli o pudry chodzi, to wiedzie, że ciągle poszukuje mojego ideału, ale żebym nie musiała za niego płacić fortuny :) Ostatnio w moje łapy wpadli dwaj pretendenci do miana idealnych - jednak to jeszcze nie to :( Pierwszy, puder sypki od Mybelline Master Fix Loose Pouder Translucent (23,49zł) skończył mi się za nim zaczęłam go dłużej używać, nic dziwnego skoro to tylko 6 gramów :( Ma bardzo fajne pudełko i przyjemnie, nienachalnie pachniał - jednak z trwałością makijażu szału nie robił, a przy tym pylił się jak oszalały. Jeśli chodzi o kolegę z firmy Rimmel Insta Fix&Matte nr 001 Translucent (20,59zł) to muszę przyznać, że spisuje się całkiem dobrze. Ma bardzo przyjemny, mydlany zapach i na skórze jest prawie nie widoczny. Używałam go też pod oczy i bardzo dobrze się tam spisywał, jednocześnie rozświetlając odrobinę tą okolice. Ładnie utrzymuje makijaż przez cały dzień w pracy, oprócz linii uśmiechu, gdzie myślę że może sprawdziłaby mi się metoda wypiekania pudrem, jednak do wypiekania ten gagatek się nie nadaję. Dlatego szukam dalej.

Provocater Purple Euphoria nr 92 Green Turf nr 93 Snow Flake nr 02 Neon Orange nr 95 Coctail Berry nr 47 Pansy Flower nr 54

Teraz może trochę w temacie paznokci. Ostatnio pisałam Wam jak bardzo spodobały mi się lakiery od firmy Provocater (24,99zł), no i proszę :) Oto dowód! Zmówiłam 6 kolorów i jeden top - matujący. Odcienie lakierów jak widać bardzo żywe - boskie!

Provocater Purple Euphoria nr 92 Green Turf nr 93 Snow Flake nr 02

Provocater Neon Orange nr 95 Coctail Berry nr 47 Pansy Flower nr 54

Pierwsze trzy to od lewej: Purple Euphoria nr 92, Green Turf nr 93 oraz Snow Flake nr 02. Następne trzy to: Neon Orange nr 95, Coctail Berry nr 47 oraz Pansy Flower nr 54. Wszystkie kolory mega napigmentowane i kryją już przy pierwszej warstwie - za wyjątkiem nr 02, ale on ma być z założenia lekko transparentny, bo ma maleńkie drobinki. Wszystkie lakiery są mega gęste, momentami mam wrażenie że za bardzo :)


Przechodzimy teraz do tego co Myszy lubią najbardziej - produkty do ust :) Na pierwszy ogień idzie zestawienie trzech różnych konsystencji w odcieniu różu od trzech rożnych firm, jednak wszystko w tematyce matu. Zaczniemy od pomadki w kredce Revlon Matte Balm nr 205 Elusive Insaisissable (35,20zł). Mimo że to kredka, to rozsmaruje się jakby w mus. Zapach jest specyficzny jak dla wszystkich kredek tej marki, nie ważne czy matowe czy błyszczące - pachną ogórkiem i miętą :) Kolor to bardzo jasny róż, jednak na ustach wygląda bardzo twarzowo. Ładnie się zjada, ale trwałości to można tu ze świecą szukać :( Kolejna pomadka to Kobo Professiunal Matte Tint nr 704 Be Naughty (19,99zł). Kolor to bardzo chłodny i jasny róż z domieszką fioletowych podtonów - zdjęcie niestety tego nie oddało. Na ustach wygląda bardzo dobrze, bo po zaschnięciu kolor lekko ciemnieje. Bardzo ładnie trzyma się cały dzień i zjada równomiernie. Pachnie jakby wanilią i wafelkiem od lodów włoskich :) Konsystencja to puszysty mus, który fajnie rozprowadza się na ustach - na bank skuszę się jeszcze na jakiś inny kolor! Ostatnia szminka to mój mały koszmarek! Mowa o Wibo Ultra Matte Liquid Lipstick w kolorze nr 3 Red Plum (14,99zł). Najfajniejszy w tej pomadce jest kolor i zapach, który jest delikatnie perfumowy. Niestety cała reszta - ech... Zacznę od tego, że aby ją nałożyć równomiernie i nie narobić sobie przy tym plam, albo skorupy na ustach graniczy z cudem. Podczas jedzenia rozmazuje się jak szalona w kącikach ust i wyglądamy jak śliwkowy joker. Natomiast jak przychodzi do jej zmycia - cała twarz jest bordowa. Okropnie zasycha na ustach, na taką skorupę i czuć ją okropnie - jak tynk! Poleci dalej w świat.

Lovely Klips Lovely Lips

Pora no moje największe rozczarowanie od Lovely Klips w kolorze Lovely Lips  (25,38zł). Tyle czasu na nią czekałam, aż w końcu pojawi się w Rossmanie, bo zawsze była wykupiona. Na testerze miała piękny kolor ciemnego, brudnego różu, a tu... dupa :( Koło różu to to nawet nie stało :( Jeśli jeszcze kredka ma taki kolor jakbym chciała - ciemny róż, to sama pomadka ma domieszkę brązu i brudny róż już nie jest brudnym różem, a romansem różu z brązem! Przy okazji jest też bardzo ciemna - nie mam pojęcia jak to się stało, że na żywo ma zupełnie inny kolor niż w sklepie :(

Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick Lovesick Mother Miss Argentina

Przyszedł teraz czas na Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick (89zł). We wszystkich trzech odcieniach jestem zakochana! Pomadki są płynne, nie aż tak aby wylewać się poza kontur, jednak na tyle aby idealnie rozprowadziły się po ustach. Mają lekko waniliowy zapach z domieszką czegoś sztucznego, chemicznego. Zanim je kupiłam naoglądałam się milionów zdjęć z kolorami, aby wybrać te na które mam chrapkę :) Pierwszy kolor to Lovesick - fioletowawo - różowy, chłodny odcień, jaśniutki, bardzo przypomina pomadkę Kobo nr 704, o której pisałam wyżej.  Następny kolor to Mother, czyli piękny, żywy róż, który po zaschnięciu robi się bardziej brudny. Ostatni odcień to Miss Argentina, intensywny malinowy róż, nawet bo zaschnięciu jest bardzo wyraźny!  Wszystkie kolory nakładają się równiutko i nie ma mowy o prześwitach - jedne z lepszych pomadek jakie mam :)

Kat Von D Studded Kiss Lipstick Lovecraft

Kat Von D Studded Kiss Lipstick Lovecraft

Czas na ostatni produkt w dzisiejszym poście, a mianowicie Kat Von D Studded Kiss Lipstick w kolorze Lovecraft (85zł). Od początku miałam ochotę na 4 kolory z tej marki, ale stwierdziłam, że ten czwarty może spróbuje w innej formule - nie zawiodłam się :) Pomadka jest mocno matowa i lekko opornie sunie po ustach, ale jak już się na nich znajdzie, to kolor jest równy i trzyma się cały dzień. Zjada się lekko od środka przy tłustych posiłkach lub takich gdzie mocno trzemy jedzeniem o usta np. przy jedzeniu bułki. Zapach jest dużo ładniejszy od "sióstr" w płynnej wersji - to delikatna wanilia. Odcień który wybrałam to ni róż ni beż - taki ciemny nudziak, który pasuje do każdego makijażu.

A jak u Was w nowym roku? Małe zakupowe szaleństwa? :)
Ściskam Was ciepło!

stycznia 14, 2018

Glamshadows - GlamBOX paleta NEUTRALNA

Glamshadows - GlamBOX paleta NEUTRALNA
Hej!

Mam dziś dla Was recenzję Palety Neutralnej GlamBOX (145zł). Kupiłam ją na początku zeszłego już roku w styczniu. Jest to zestawianie neutralnych cieni Glamshadows w jednej paletce magnetycznej. Jeśli jesteście zainteresowani moją opinią to zapraszam :)

stycznia 01, 2018

Popłynęłam ~10~

Popłynęłam ~10~
Hej!

Witam Was moi mili w nowym roku :) Żyjecie po tańcach i zabawie do białego rana w Sylwestrową noc, a może jeszcze męczy Was kac morderca? :) Zapraszam Was na malutkie zakupy poczynione jeszcze w Grudniu.


grudnia 25, 2017

Szary Pył

Szary Pył
Hej Kochani!

Sylwester już tuż za rogiem :) Macie jakieś plany w tym roku? Ja jak zwykle spędzę go w gronie najbliższych przyjaciół tak jak lubię najbardziej! Mam dziś dla Was propozycje mani na ten wyjątkowy wieczór - bohaterem tego posta jest cudny cień od Semilac nr 503 Diamond Dust.

Semilac nr 503 Diamond Dust Stylish Gray nr 105 Black Diamond nr 031

grudnia 21, 2017

Podwójnie mocno na Święta

Podwójnie mocno na Święta
Hejo!

Dziś przychodzę do Was z moją propozycją makijażu świątecznego. Miało być mocne oko lub usta, jednak nie mogłam się powstrzymać i moc uderza dziś Was ze zdwojoną siłą :) Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na makeup we Święta to zapraszam dalej do czytania i oglądania!


Copyright © 2016 M&M - Mouse and Makeup , Blogger