sierpnia 19, 2018

Makijaż z cytrynką

Makijaż z cytrynką
Hej!

Ja już po zasłużonym urlopie wracam do działania. Dziś mam dla Was prościutki makijaż z kolorem. Bardzo spodobał mi się cień z Glamshadows Cytrynowa Mgiełka i to właśnie on jest dziś cichym bohaterem posta :) Jeśli macie ochotę na szybki wakacyjny makeup to zapraszam do czytania dalej!


Jak widzicie nic trudnego, zabawa beżami, brązami i jeden akcent kolorystyczny :) Do zrobienia podstawy, czyli wykonturowania oka posłużyła mi paletka Zoeva Naturally Yours.


Myślę że taki niebieski akcent pięknie podkreśli oczy brązowe czy piwne :)

>> Na całą górną powiekę powędrowała baza pod cienie Golden Rose Eyeshadow Primer, a na nią bardzo jaśniutki beżyk z palety Zoeva Naturally Yours o nazwie First Love aby zmatowić całą powiekę i wyrównać kolor ruchomej powieki.
>> W załamanie trafił chłodny, bardzo jasny i matowy brązik Pure także z palety od Zoevy
>> Zewnętrzny kącik górnej powieki przyciemniłam lekko ciepłym, średnim brązem o nazwie Soft&Sexy
>> Na dolny kącik zewnętrzny, tak do połowy powieki aż pod tęczówkę oka powędrował bohater posta czyli Cytrynowa Mgiełka od Glamshadows
>> Wewnętrzny kącik oka rozświetliłam złotym cieniem z paletki Zoevy o nazwie Casual Elegance
>> Na koniec górną linię wodną przyciemniłam kredką do oczu z Kryolan Kajal w odcieniu Brown, a na dolną linię powędrował odcień Cream



Na koniec lista i zdjęcie wszystkich kosmetyków użytych do makijażu:


TWARZ:
Deborah Milano Formula Pura w kolorze 00 Ivory; korektor Kobo Professional nr 205 Alabaster; Golden Rose Longstay Matte Powder nr 01; Bronzer z Kobo nr 311 Nubian Desert
OCZY:
Baza pod cienie Golden Rose Eyeshadow Primer; Cień Glamshadows Cytrynowa Mgiełka; Paleta Zoeva Naturally Yours (cień First Love, Pure, Soft&Sexy, Casual Elegance); Kredka do oczu z Kryolan Kajal – Brown i Cream, Tusz Catrice Glam & Doll Sculpt & Volume Mascara
BRWI:
Kredka do brwi z Golden Rose Longstay Precise Browliner nr 105
USTA:
Mac Japanese Maple

A jak wygląda Wasz makijaż w te upały, jeśli już musicie go nosić?
Ściskam Was mocno! 

sierpnia 11, 2018

Popłynęłam ~15~

Popłynęłam ~15~
Heja!

Kolejny zakupowy post z opóźnieniem - wybaczcie, jednak ostatnio sezon wakacyjny w pełni :)
Dzisiejszy post głównie skupiony na oczach i paznokciach, jednak jak mnie już zdążyliście poznać to produktów do ust też nie zabraknie :)



Jak możecie zauważyć postanowiłam powiększyć swoją i tak już zaliczną kolekcję palet do oczu oraz akcesorii i lakierów do paznokcji. Powstało w ostatnim czasie wiele różnych efektów jakie można osiągnąć na pazurach, w sieci inspiracji tysiące, wiec sama też postanowiłam coś zmalować :)



Zacznę od palet do oczu, a konkretnie od tej na którą najdłużej polowałam :) Mowa o Nabla Dreamy (159zł). Przy pierwszym rzucie paleta wyprzedała się praktycznie w kilka godzin we wszystkich sklepach internetowych - akurat jak ja byłam w pracy :( a potem strasznie długo trzeba było czekać aby znów się pojawiła w sprzedaży... Paleta ma idealną wielkość na wyjazdy, niestety strasznie ubolewam, że te kwadraciki z cieniami nie są większe.



Kolejna paletka to dla mnie wybór oczywisty, bo po pierwsze uwielbiam maty, a po drugie ostatnio strasznie spodobały mi się brzoskwiniowo-rudawe makijaże :) Too Faced Just Peachy Matte Eye Palette (148zł) kupiłam na promocji w Sephora 20% a jakby inaczej :) Ma bardzo dobrą pigmentacje, jednak wiadomo, że w takiej sytuacji też ma całkiem spory osyp - coś za coś. Myślę, że niektóre kolory są za bardzo do siebie podobne, co możecie także zauważyć na zdjęciu.



Ostatnia z palet to osławiona Modern Renaissance Eye Shadow Palette od Anastasia Beverly Hills (43GBP). Powiem Wam, że to opakowanie to porażka - miłe w dotyku, w kolorze delikatnego różu, ale brudzi się pieruńsko! Same kolory piękne, jednak cienie malutkie jak u Nabli. Pigmentacja jest bardzo dobra, cienie się osypują ale nie jakoś mega. Troszkę jestem zawiedziona tym, że te kolory są takie ciemne.


Ostatnia rzecz do oczu to kredka kupiona w Naturze Wet n Wild Color Icon Kohl Crayon Pour Les Yeux w kolorze Simma Brown Now! (4,4zł). Czytałam o niej dobre opinie i postanowiłam na promocji wrzucić do koszyka. Ciekawa jestem czy dorówna mojej ukochanej kredce z Kryolan Kajal – Brown. Na plus na bank to, że jest dużo tańsza od tej co używam :)


Teraz pora na pazury i zaczynam od trzech nowych lakierów. Pierwszy to głęboka czerń z milionem drobnych iskierek w kolorze fioletu i turkusu - Neo Nail z kolekcji Galaxy Glitter w kolorze Andromeda (28,90zł). Kolejny kolor to Semilac nr 257 w odcieniu Rose Brown (33zł). To cudny bordowo-winny lakier wypełniony brokatem. Ostatni to także Semilac tym razem z efektem Cat Eye 3D nr 639 w kolorze Pink (33zł). Do korzystania w pełni z tego lakieru potrzebny jest magnes o którym przeczytacie niżej :) Odcień to połączenie różu, fuksji oraz złotych refleksów.



Przyszła pora na pyłki do paznokcji, zacznę od Semilaca bo to rodzynek w tym gronie :) Mowa o Flash Galaxy nr 665 w kolorze Purple&Rosa (29zł) - przepiękne płatki fioletu, różu, miedzi i niebieskości. Kolejne pyłki pochodzą z marki Neo Nail. Pierwszy to także pyłek w płatkach o nazwie Chrome Flakes Effect nr 02 (22,90zł). Są to foliowe płatki w złotym odcieniu. Kolejny sypki proszek to tak zwana syrenka czyli Arielle Effect - Classic (7,99zł). Kolejny to Volcano Effect Nr 04 (11,90zł) - brokatowy pyłek w czarno-granatowym odcieniu. Ostatni sypki jegomość to Chrome Effect w odcieniu Silver (25,99zł), który zmienia lakier w metaliczną tafle lustra.


Teraz pora na przyrządy. Kupiłam dwa, pędzelki mam, więc potrzebowałam tylko tych do nowych kupionych efektów na paznokcie :)


Pierwszy to magnes do lakieru z efektem 3D czyli Semilac Magnetic Pen (39zł). Wygląda jak długopis na którego końcówce znajduje się magnes do kreowania wzorków - już nie mogę się doczekać pierwszego użycia :)



Kolejny w formie długopisu przyrząd to Semilac Silicone Brush nr 02 (25zł). Jest to dwustronne urządzenia przeznaczone do wcierania pyłków czy też rzeźbienia w plastelinie. Ja będę go używać głównie z pierwszego powodu :) Podobno te elastyczne końcówki bardzo łatwo można wyczyścić w cleanerze lub acetonie.




Przyszła pora na pomadki! Zacznę od przepięknego, ciepłego, różanego koloru w wersji matowej od Nabla Diva Crime Lipstick w kolorze Ombre Rose (54,90zł). To nie jest typowy mat - raczej satyna, bo rozprowadza się na ustach jak masełko. Uwielbiam te pomadki również za ich opakowanie, jest maleńkie i minimalistyczne, a przy tym zawiera pełnowymiarowy produkt - idealne do torebki :)




Na koniec dwa Maczki (86zł): Heroine oraz Hot Gossip kupione z okazji międzynarodowego dnia szminki - 29 lipca. Pierwsza to mega odważny fioletowy kolor o wykończeniu matowym. Ten biskupi odcień nie potrzebuje konkurencji na twarzy, podstawowy makijaż oka plus sztuczne lub dobrze wytuszowane rzęsy to dla niego idealna para. Trzeba z nim uważać bo przy za dużej ilości lub suchych skórkach na ustach lubi się nierówno nałożyć. Drugi kolor o wykończeniu kremowym to jasny różany odcień. Przez wykończenie cremesheen pigment nie jest intensywny, jednak nadal dobrze widoczny. Niestety momentami wygląda na ustach jakby był o wykończeniu perłowym i daje trochę wtedy przerysowany obraz ust, jednak nałożony delikatnie i odciśnięty w chusteczkę przepięknie się prezentuje.

U mnie to tyle w temacie zakupów jeśli chodzi o poprzedni miesiąc, a u Was?
Zaszalałyście w sklepach z okazji dnia szminki?

Pozdrawiam Was serdecznie!

lipca 28, 2018

Co w trawie piszczy

Co w trawie piszczy
Hej Kochani!

U mnie pełnia lata :) Za oknem zielono, w mieszkaniu zielono - to czemu by nie na oku? Dziś mam dla Was kolejny makijaż z użyciem cieni Glamshadows, jednak oczywiście możecie jak zawsze użyć podobnych odcieni innych marek. Ja uciekam do kina, a Was zapraszam na post!


Makijaż jak zawsze prosty, a zielona kredka na linii wodnej dopełnia całość. Zawiedziona jestem butelkową zielenią o nazwie Butelka użytą do tego makeupu, gdyż niestety trzeba ja nakładać punktów, wklepując bo rozcierana traci pigment i zmienia się w szarą plamę - kompletnie tracą zielony kolor. Winna myślę jest czarna baza na jakiej cień powstał :(


Mam wrażenie, że przez użyte kolory moje oczy mają kolor lazurowy :)
Niżej znajdziecie krok po kroku jak zrobiłam powyższy makeup:

>> Na całą powiekę powędrowała baza pod cienie Golden Rose Eyeshadow Primer, a na nią cień Sensique nr 207 Ivory aby zmatowić całą powiekę oraz dodatkowo następne cienie będą się przez to lepiej rozcierały
>> W załamanie trafił chłodny, matowy brąz Zimna Czekolada
>> Na wewnętrzny kąciki górnej powieki nałożyłam przepiękną, trochę neonową, jasną i iskrzącą zieleń Fiona
>> Następnie na środek ruchomej powieki powędrował ciemniejszy i bardziej zgaszony zielony odcień Surowa Oliwka, jest on także błyszczący jak poprzedni
>>  Zewnętrzny kącik na górze przyciemniłam butelkową zielenią o nazwie Butelka, cień ten niestety przy rozcieraniu zaczął troszkę gubić zieleń i zmieniać się w ciemny i szarawy odcień
>> Dolny kącik zewnętrzny zrobiła matowy w kolorze wyblakłego brązo-borda o nazwie Szare Bordo
>> Wewnętrzny kącik dolnej powieki rozświetliłam iskrzącym Białym Złotem
>> Na koniec górną linię wodną przyciemniłam kredką do oczu z Kryolan Kajal w odcieniu Brown, a na dolną linię - aby podkreślić zieleń w makijażu trafiła intensywna kredka od Golden Rose Emily nr 115 w kolorze zgniłej zieleni



Na koniec zdjęcie wszystkich kosmetyków użytych do tego makijażu!


TWARZ:
Deborah Milano Formula Pura w kolorze 00 Ivory; korektor Kobo Professional nr 205 Alabaster; Golden Rose Longstay Matte Powder nr 01; Bronzer z Kobo nr 311 Nubian Desert
OCZY:
Baza pod cienie Golden Rose Eyeshadow Primer; Cień Sensique nr 207 Ivory; Glamshadows (cień Zimna Czekolada, Białe złoto, Surowa Oliwka, Fiona, Szare Bordo, Butelka); Kredka do oczu z Kryolan Kajal – Brown; Kredka do oczu z Golder Rose nr 115 Emily, Tusz Catrice Glam & Doll Sculpt & Volume Mascara
BRWI:
Kredka do brwi z Golden Rose Longstay Precise Browliner nr 102
USTA:
Golden Rose Matte Lipstick Crayon nr 10

Lubicie takie jednokolorowe makijaże? 
Ściskam Was mocno!

lipca 16, 2018

Popłynęłam ~14~

Popłynęłam ~14~
Hej,

Uzależnienia ciąg dalszy :) Ostatnio w poście zakupowym pisałam Wam o prezencie ode mnie dla mnie, ciekawe czy zgadniecie co nim było na poniższych zdjęciach. Szczerze mówiąc to ostatni miesiące wyglądają jak jeden wielki dzień dziecka, który nie może się skończyć :) Czym ja sobie zasłużyłam na takie rozpieszczanie :) W tym poście pojawiają się tez pomadki z wyższej półki, na które już mnie dawno ciągnęło - czy aby warte swojej ceny :)





Zgadliście? Haha pewnie nie, bo jest z czego wybierać :) Prezent oczywiście nie był jeden, ale kupiony w jednym sklepie i do tego z tej samej kolekcji - tak to były produkty z Inglota we współpracy z JLo!



Zakochałam się! Kolorystyka jest przepiękna, niby nic odkrywczego, ale sami przyznajcie, że coś w sobie mają te kolory - aż krzyczą weź mnie do domu :) no i wzięłam!  Moim łupem padły 4 cienie do oczu - dwa błyszczce i dwa matowe, a także trzy pigmenty z kolekcji.



Jeśli o cienie chodzi, to już dawno nie kupowałam nic z Inglota (19zł) i ma wrażenie, że formuła została ulepszona - maty są mniej suche, a bardziej masełkowate - choć może to tylko w tej kolekcji? Pierwsze dwa kolory to J303 Deep Amethyst - perłowa śliwka na ciepłej czerwono-brązowej bazie oraz J315 Sienna - cudna, prawdziwa musztarda w macie, lekko wpadająca przy rozcieraniu w pomarańczowe tony, nie miałam jeszcze takiego koloru. Kolejne dwa odcienie to także cudne zestawienie, pierwszy to J331 Bordeaux - ciemny, chłodny brąz z lekkimi fioletowymi podtonami oraz J339 Copper - perłowy, rudawy i miedziany - bajka!


Pigmenty z Inglota uwielbiam od zawsze i mam już kilka w swojej kolekcji. Te z kolekcji JLo (49zł) są przepiękne i jakościowo nie odbiegają od tych w stałej ofercie. Kolorystyka tych które ja wybrałam jest także utrzymana w złoto-fioletowych tonach. Pierwszy J403 Ethereal to cudna mieszanka brudnego różu z fioletem i odrobiną srebra, drugi J405 Celestial to jaśniutka kombinacja lawendy i srebra, a trzecie J406 Cosmic Glow to połączenie złota, miedzi i lekko oliwkowych iskierek. Wszystkie trzy są mega unikatowe i boskie. Pigmenty są grubo zmielone i na pierwszy rzut oka nie można od razu powiedzieć jak będą wyglądały na oku.



Pozostając przy błyskotkach, do mojej kolekcji palet trafiła nowa od Too Faced Chocolate Gold (174,25zł) zakupiona ze zniżką 15%. Ogromnie się wahałam czy muszę ją mieć - moje przyjaciółki to potwierdzą :) Jednak kiedy jedna z nich ją nabyła i zobaczyłam ją potem na oku - szok! Wiedziałam już wtedy że będzie moja! W palecie są same metaliczne cienie i tylko cztery maty, ale w kolorach tak przemyślanych, że można dzięki nim idealnie wyprofilować oko w matach lub zrobić klasyczny dzienny czy wieczorowy makijaż.



Druga paletka to też marka Too Faced tylko tym razem w mniejszym i bardziej dziennym wydaniu.  Natural Eyes (143,20zł) bo to o niej mowa, jeśli chodzi o kolory cieni to niczym szczególny się nie wyróżnia na rynku - ot co neutralne, dzienne kolory dla każdej z nas, jednak jeśli chodzi o ich prezentacje i całe opakowania jest to małe dzieło sztuki :) Wygląd puderniczki i te koronki! Kupiłam ją także na promocji -20% - raczej nie kupuje nic w Sephorze w regularnych cenach, dla mnie to bez sensu, wole poczekać na promkę bo ostatnio są bardzo często :)



Ostatnią paletą cieni którą kupiłam w Czerwcu jest Lime Crime Venus XL Palette (50GBP). Wzdychałam do niej od kiedy pojawiła się na necie - do czego ja w sumie nie wzdychałam :) Robiąc zamówienie dla przyjaciółki z Cult Beauty postanowiłam przestać wzdychać i wrzuciłam ją do koszyka! Kolory są cieplutkie i bardzo przypominają mi mix Modern Renaissance od ABH i Rose Gold od Hudy.



Postanowiłam przetestować cienie z Nabla (32,99zł), padło na błyskotki :) Wiem, że cienie można tez kupować jako wkłady i następnym razem tak zrobię, bo te i tak przełożę do palety magnetycznej - nie cierpię pojedynczych cieni w pudełkach bo mi się potem walają po szufladzie...
Pierwszy cień to Entropy - perłowy w odcieniu taupe, szarawy brąz z domieszką fioletu. Kolejny cień to Mystic - także perłowy, jednak jest to połączcie herbacianego różu z fioletem i brudnym różem.



Ostatnią błyskotką na dziś jaką mam dla Was jest płynny rozświetlacz z Golden Rose Metals Liquid Glow Higlighter nr 03 Warm Gold (14,90zł). Bum! To dopiero blask! Od kiedy go kupiłam ląduje prawie codziennie w moje wewnętrzne kąciki oczu - jest boski!



Jeśli chodzi o pomadki to jak zwykle u mnie wysyp :) Zacznę od szminek Marc Jacobs. Tym razem każda inna i aż trzy :) Pierwsza Enamored Hi-Shine Gloss w kolorze Skin Deep nr 344 (143zł) to przepiękny i nienachalny błyszczyk o lekkim miętowym zapachu i przepięknym kolorze mlecznego kakao - mniam!  Kolejna to pomadka w płynie, nie matowa ale długotrwała Liquid Le Marc w kolorze Truth Or Bare nr 454 (139zł). Zapach jest o wiele przyjemniejszy bo budyniowy, a kolor to piękny różany, zgaszony róż. Ostatnia pomadka to Le Marc w odcieniu Kiss Kiss Bang Bang nr 216 (135zł). To standardowa kremowa szminka o kolorze zbliżonym do poprzednika, jednak w bardziej żywym różu. Zapachu nie wyczuwam - chyba to lepiej niż śmierdzący chemiczny!



Kolejne dwie szminkowe nowości u mnie to także dwie ślicznotki z droższej półki. Pierwsza to osławiona Anastasia Beverly Hills Liquid Lipstick w kolorze Dusty Rose (16,67GBP). Zapach ma obrzydliwy - chemiczny i sztuczny, kolor szczerze mówiąc myślałam, że będzie jaśniejszy, a jest to bardzo chłodny, brudny róż. I powiem Wam, że całkiem nie rozumiałam tego zachwytu dopóki nie nałożyłam jej na usta... ja pierniczę! Przetrwała cały dzień, zjadając się leciutko od środka, jednak bardzo naturalnie - jestem zachwycona! Kolejny zakup to błyszczyk od Urban Decay Hi-Fi Shine Gloss w kolorze Backtalk (99zł). Ma bardzo dziwny, lekko miętowo-ziołowy zapach, a kolor to cudy kakaowy brąz z widocznym różem. Na ustach wygląda genialnie! Chyba coś ostatnio ciągnie mnie do błyszczyków - starzeje się???



Na koniec kolejne dwie pomadki, tym razem obie płynne i o wykończeniu matowym. Jedna to kolejny kolor z serii którą już znam i pokochałam, a druga to totalna nowość :) Zacze od tej już mi znanej, a mowa o marce Kat Von D Everlasting Liquid Lipstick (89zł). Kiedy zobaczyłam wersję płynna koloru Lovecraft u mojej przyjaciółki - wiedziałam, że będzie moja! Kolor jest mieszanką brązu i różu, ale różanego różu w dużej przewadze. Zawsze myślałam, że jeśli kolor tak samo się nazywa w wersji stałej jak i płynnej będzie dokładnie taki sam, a tu niespodzianka! Zapach niestety nie jest zachwycający, ale kolor i trwałość mi go rekompensują! Druga pomadka to dla mnie nowość od Huda Beauty Liquid Matte w osławionym kolorze Bombshell (15GBP). Plus za ładny, perfumowy zapach, natomiast kolor... ech... kiedy ja się nauczę, że nie mam urody typowej vlogerki makijażowej i nie zawsze to co im pasuje, będzie pasować mi :( Nie wyglądam tragicznie, ale to kompletnie nie moja bajka. Odcień jest ciepły, niby nude, ale jak dla mnie za bardzo idący w brąz z domieszką pomarańczu.

A Wy co upolowałyście ostatnio? Małe zakupowe szaleństwa? :)
Ściskam Was ciepło!

Copyright © 2016 M&M - Mouse and Makeup , Blogger