maja 05, 2018

Popłynęłam ~12~

Hej!

Skoro nowy miesiąc to i nowe zdobycze makijażowe :) Jak zwykle będą pomadki, bo tego u mnie nigdy nie dosyć, ale wyjątkowo pojawią się też dwa podkłady :) Jeśli jesteście zainteresowani to zapraszam do czytania!



Jak widzicie przekrój produktów dość spory, zarówno jeśli chodzi o markę jak i rodzaj kosmetyku. Dodatkowo do zestawienia trafiła paleta GlamBOX edycja V "Blask i cienie" (199zł), którą kupiłam już bardzo dawno, ale gdzieś mi się zapodziała w moich zbiorach i dlatego wcześniej nie trafiła na bloga :(



Zacznę właśnie od wspomnianej palety. Jak pisałam wyżej, kupiłam ją wcześnie, chyba w grudniu jeszcze - a potem nie używając odłożyłam do zakupowych zdjęć i przepadła :) Kompletnie o niej zapomniałam. Paleta jest dużo większa niż poprzednie edycje GlamBOX. Znajdziemy w niej także podwójną ilość cieni w porównaniu do innych palet Hani. Wyjątkowe są tutaj także 4 cienie które są pigmentami zatopionymi w specjalnej lepkiej bazie, aby idealnie przenosić się na powiekę. Niestety paleta jak wszystkie w Glamshop jest limitowanką i już dawno nie można jej dostać - rozeszła się jak świeże bułeczki :)



Pierwszy raz mam dla Was w zakupowych zdobyczach podkład, wcześniej pojawiły się jedynie TUTAJ próbki podkładów. Powód jest banalny, nie chce ich otwierać do zdjęć, póki mam jeszcze sporo otwartych innych. Tym razem jest inaczej, bo pozostałe podkłady już pokończyłam lub mam na wykończeniu :) Pierwszy produkt o którym chciałam Wam napisać jest Deborah Milano Formula Pura w kolorze najjaśniejszym czyli 00 Ivory (48,39zł). No i nie uwierzycie, ale jest dla mnie sporo za ciemny :( Po mojej dłoni można to łatwo zauważyć. Rozjaśniam go Pro Foundation Mixerem z NYX. Bardzo ładnie wygląda na twarzy, nie trzeba go przypudrowywać bo ma już pudrowe wykończenie po chwili od nałożenia na twarz. Ma raczej gęstą formułę, ja nakładam go syntetycznym pędzlem, a potem doklepuje gąbeczką. Największym jego plusem jest zapach... ach ten zapach... jak najsmaczniejsze maślane ciasteczko :) Pachnie cudnie, aż by się chciało sprawdzić czy tak samo smakuje :)



Następnym podkładem, a raczej BB kremem jest wychwalany wszędzie Missha Perfect Cover BB Cream SPF42 w kolorze nr 13 Bright Beige (54,29zł). Ja kupiłam go z dwóch powodów, po pierwsze dla tego że uwielbiam BB kremy i tego znajdziecie u mnie najwięcej, rzadko kupuje stricte podkłady. Po drugie po przeczytaniu tylu recenzji i obejrzeniu tylu filmów - ten krem nie mógł być zły - ech...
Nie twierdzę, że jest mega zły, po prostu nie dla mnie. Zacznę od koloru, wybrałam najjaśniejszy, który niestety wpada trochę w różowe tony, co przy mojej bladoróżowej karnacji nie jest najlepszym połączeniem :( Ma bardzo ładny kremowy zapach, opakowanie jest bardzo poręczne, a sam krem bardzo dobrze nanosi się na twarz - ja to robię gąbeczką. No i tyle z plusów. Niestety nawet mocno przypudrowany już po 4h włazi w każde załamanie skóry, do tego nie ma kompletnie krycia, lekko ale z podkreśleniem słowa LEKKO wyrównuje koloryt skóry, więc jeśli któraś z Was ma idealną cerę bez przebarwień to proszę bardzo :) Ja wiem, że to jest BB krem i nie powinnam oczekiwać tu żadnego krycia, no ale zlitujcie się, coś powinien robić :( Do tego gdzie on ma 50ml? No niby napisali na opakowaniu, że ma, ale jak chwycicie go do ręki to mam wrażenie że jest tego tam mniej niż 20ml, a opakowanie wydaje się w połowie puste :( Kompletnie nie rozumiem zachwytów nad tym produktem, jeśli go miałyście lub macie to dajcie znać - dla mnie mega rozczarowanie...


Następne 3 produkty kupiłam jakoś przypadkiem, były tanie a brakowało mi chyba do darmowej dostawy, więc wrzuciłam je w koszyk. Tu niestety też nie wypał.


Najpierw cień NYX Baked Shadow w kolorze Supernova BSH 19 (6,60zl). Na palcu jak i w opakowaniu ma przepiękny, błyszczący, szampański kolor - jednak na powiece gdzieś znika :( Może lepiej by wyglądał nałożony na jakąś bazę pod pigmenty, bo sam to mega rozczarowanie. Na powiece cały blask znika i wygląda jak zwykły beżowy cień i do tego średnio napigmentowany.


Jeśli chodzi o kredki NYX Infinite Shadow Stick w kolorze Almond ISS 05 oraz Silk ISS 04 (7,91zł) to tutaj także porażka, producent opisuje, że kredki te są wodoodporne i nie ścierają się i nie rolują - to chyba jakieś jaja, bo jest dokładnie odwrotnie. Nie zasychają nigdy, do tego rolują się cały czas, w jeden dzień poprawiałam powiekę chyba z 6 razy, a po powrocie do domu zmyłam od razu bo i tak prawie nic nie zostało. Pierwszy kolor Almond to taki szarawy, chłodny odcień brązu, natomiast Silk to dużo jaśniejszy złotawy beż. Wypróbuje je jeszcze jako bazę pod inne cienie, może tak się sprawdzą - nie wiem.



Teraz pora na 3 nowe pigmenty z Glamshop - GlamSHADOWS (14zł). Po pierwszym spotkaniu z tymi pigmentami byłam bardzo na tak, więc zamówiłam sobie kolejne :) Pierwszy kolor to Luna - mocno świetlisty cień, ma szarozieloną poświatę. Śnieżka w opakowaniu wygląda jak śnieg, na palcu jak kawałki sreberka, a roztarta daje efekt tysiąca iskierek w białym i srebrnym kolorze - przepięknie się błyszczy. Cukier puder w opakowaniu wygląda jak jasno i ciemno szary pyłek, a roztarty na dłoni daje roziskrzony efekt jak poprzedni, jednak tutaj miliony małych iskierek mają jasnoróżowy i jasnoniebieski kolor - przepięknie wygląda to pod światło.



Następny produkt myślałam, że będzie tym jedynym, wyczekiwanym i wyszukiwany. Nie jest źle jednak dalej to jeszcze nie to. Pisałam już o nim TUTAJ, kiedy zamówiłam sobie próbkę. Napisałam Wam wtedy że nie bieli - jednak bieli, a jak użyjemy go do bakingu to trzeba się mega nagimnastykować, żeby pozbyć się białych placków. Ecocera Transparenty puder ryżowy Fixer (16,63zł), bo o nim mowa, przychodzi w dużym opakowaniu i jak na 15gram to jest tam go strasznie dużo. Jednak co z tego jak przy pierwszym użyciu połowa wysypała mi się na ubranie i dywan :( Nie wiem czy to przy każdym opakowaniu tak jest - dajcie znać, ale u mnie to sitko jest za lekko wciśnięte lub po prostu niewymiarowe i się nie mieści, dlatego co chwila mi wyskakuje samo z pudełka. Użyłam pudru kilka razy, a prawie go już nie mam. Całe szczęście, że był nie drogi. Bardzo ładnie trzyma mat i nie waży się z żadnym podkładem czy kremem BB, a to duży plus :)


Pora na zakupy paznokciowe. Tym razem skromnie, bo tylko dwa produkty. Pierwszy to moja ukochana baza z Semilac - Lakier hybrydowy, budujący SemiHardi Milk (37zł). Zawsze nakładam go na zwykłą bazę, aby dodatkowo wzmocnić jeszcze płytkę paznokcia :)


Drugą rzeczą jest pyłek na paznokcie od Semilac, czyli Semilac Flash Galaxy Brown&Gold nr 667 (29zł). Niech Was nie zmyli nazwa, bo ten kolorek nie ma nic wspólnego z brązem czy złotem, ja tam doszukałam się mnóstwa zieleni, różu i miejscami fioletu :) Konsystencja jest bardzo lotna i delikatna, jakby potargane drobno, bardzo cienkie sreberko mieniące się różnymi kolorami.




Teraz pora na pomadki. Na początek dwa produkty od firmy Nabla. Pierwsza pomadka to niby specjalna edycja na Święta Bożego Narodzenia, która dalej jest w drogeriach internetowych, nawet po Wielkanocy. Druga to zestaw: konturówka i pomadka matowa w płynie - także wydane w Grudniu na Święta.


Kolory są śliczne i jakość tak samo dobra jak tych pomadek w kolekcji stałej. Pierwsza to Nabla Dreamy Matte w kolorze Noblesse Oblige (47,92zł) w raczej ciemnym kolorze. Odcień jest bordowo-różowy z domieszką szarości i brązu - przepiękny :) Drugi produkty to Nabla Dreamy Holiday Collection Dreamy Lip Kit w kolorze Closer (61,51zł). Ten kolor jest troszkę inny niż się spodziewałam, myślałam, że będzie to pastelowy, szarawy róż, jednak kolorkowi na moich ustach bardziej mu do beżowo-brązowego niż różowego, a szkoda :(


Na koniec trzy Maczki (68,80zł) kupione na promocji 20% :) uważam, że inaczej się ich nie opłaca kupować, szczególnie jeśli je lubicie tak jak ja i nigdy nie macie dość :)



Dwie z nich są o wykończeniu błyszczącym Creme Sheen. Pierwsza to Japanese Maple, czyli śliczni dzienny nudziak w beżowym odcieniu, a druga to Modesty, czyli brązowo-różowa i przydymiona, ostatnio strasznie lubię takie kolory - są nieoczywiste :) Ostatni kolorek to super soczysta różowa-czerwień All Fired Up w wykończeniu Retro Matte.

U mnie to tyle w temacie zakupów jeśli chodzi o poprzedni miesiąc, a u Was?
Pozdrawiam Was serdecznie!

PS. Zapraszam Was do rozdania które zrobiłam na moim Insta z okazji 1 roku bloga :)


5 komentarzy:

  1. Bardzo lubię odcień Modesty z Mac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem co szminki z Maca mają w sobie, ale coś ludzi do nich ciągnie :)

      Usuń
  2. Znam tylko puder z Ecocery i był fajny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie nasza współpraca przebiega dobrze, pomimo utraty połowy produktu :)

      Usuń
  3. Ale ładna ta paletka!
    Puder z Ecocery mam, ale ostatnio się z nim nie lubię.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 M&M - Mouse and Makeup , Blogger