maja 27, 2018

Urban Decay - Naked Ultimate Basics

Hej!

Przychodzę dziś do Was z recenzją palety na którą przed zakupem czaiłam się kilka miesięcy. W końcu dorwałam ja na promce w Sephora zachęcona tonami pochlebnych recenzji w sieci. Mowa o palecie Urban Decay Naked Ultimate Basics (169zł) - czy polubiłam się z ta paletą i polecam?


Cienie dostajemy w przepięknej palecie w odcieniach złota, brązu i szarości z grubego plastiku, a dodatkowo jest ona zapakowana w kartonowe opakowanie - równie piękne, na którym dizajnersko przedstawione są wszystkie kolory jakie znajdziemy w środku oraz informację, że paleta zawiera same maty.


Wewnątrz opakowania znajdziemy zestawienie 12 pięknych, matowych cieni w wypraskach w formie cienkich prostokątów jak w innych paletach tej firmy z serii Naked. Dodatkowo duże lusterko i pędzelek.


  • Commando - bardzo jasny brąz, a może ciemny beż, jednak idealny w załamanie
  • Nudie - bezowy odcień jednak dla mnie za ciemny na całą powiekę, na bank będzie dobry dla osób z ciemniejszą niż ja karnacją
  • Blow -byłby idealnym jasnym beżem, gdyby nie fakt, że to nie jest mat


  • Faith - ciepły odcień średniego brązu, przypomina kolor orzecha laskowego
  • Extra Bitter - piękny wiewiórkowy, rudy kolor
  • Pre-Game - bardzo jasny, żółciutki odcień


  • Lethal - trochę jakby ciemny burak w połączeniu z brązem, bardzo piękny kolor jednak przy rozcieraniu kolor blednie i robi się bardziej brązowy
  • Instinct - piękny i jasny, pastelowy fiolet
  • Tempted - ciężki do opisania odcień, wygląda trochę jak jasny, neutralny kolor brązu z domieszką szarości i do tego lekko wypłowiały


  • Blackjack - piękny czarny kolor, jednak pigmentacja nie jest porażająca
  • Magnet - cudny, szaro-grafitowy odcień
  • Lockout - średni kolor, raczej ciepłego brązu
Cienie jak dla mnie mają bardzo podobną pigmentacje. Nie są jakoś szałowo napigmentowane, ale ich intensywność można spokojnie, powoli budować. Niestety się osypują, więc radzę wykonywać Wam makijaż oka przed makijażem twarzy, aby unikną efektu pandy i podbitego oka ;)

Przygotowałam dla Was jak zwykle, makijaż wykonany w pełni recenzowaną paletą. Miał być spotlight, ale ostatecznie wewnętrzny kącik zostawiłam dużo jaśniejszy niż zewnętrzny.



Makijaż jest totalnie matowy, a przez rozświetlenie środka powieki wygląda jakby się błyszczał :) Wykorzystałam tutaj 5 cieni z palety. Wyszło troszkę ciemno, ale beżowa kredka pomogła troszkę rozjaśnić spojrzenie.

1. Jako bazy użyłam Golden Rose Eyeshadow Primer i całe powieki przypudrowałam także produktem od Golden Rose - Longstay Matte Powder nr 01
2. Potem dość wysoko zaznaczyłam załamie powieki  kolorem Faith, a następnie w kąciku  zewnętrzny, wewnętrzny oraz nieco niżej w załamaniu powieki naniosłam kolor Instinct
3. Kącik zewnętrzny zarówno na górze jak i na dole przyciemniłam odcieniem Lethal
4. Kącik wewnętrzny na górnej powiece przyciemniłam brązem Lockout
5. Aby rozświetlić obie powieki zastosowałam jedyny nie matowy cień, czyli Blow na środek górnej powieki oraz na wewnętrzny kącik dolnej
6. Na koniec górną linie wodą przycieniłam kredką z Kryolan Kajal w kolorze Brown, a dolną w kolorze Cream, aby otworzyć bardziej oko




Czy polecam? Po głębszym zastanowieniu - Nie. Chyba inaczej wyobrażałam sobie tą paletę i moje wyobrażenia przerosły to co otrzymałam po zakupie. Po pierwsze to wcale nie są maty! To satyna, a czasem pod światło widać nawet jakieś mikro świecące drobinki - które najlepiej są widoczne przy najciemniejszych kolorach. Nie będę się czepiać pigmentacji, bo to nie jest najważniejsze - dla mnie najważniejsze jest to jak kolor się rozciera i czy można go budować. Tak - praca z nimi jest przyjemna, pięknie się rozcierają, jednak ten osyp... zawiedziona jestem też kolorystyką, bo choć odcienie różnią się od siebie, to te różnice są naprawdę niewielkie, a na oku praktycznie znikają. Beże i brązy są strasznie do siebie podobne - jak dla mnie można było tą paletę zamknąć w liczbie cieni 8 lub 9, a nie silić się na 12 zlewających się ze sobą kolorów. Na koniec doczepie się opakowania, bo choć wyglądowo zachwyca, to taka forma wkładów do cieni jest mega niewygodna... no chyba, że zawsze robicie makijaż samymi małymi, kulkowymi pędzlami, ja jednak preferuje kwadratowe lub owalne formy cieni :) Ogólnie sama jestem sobie winna, bo zamiast najpierw ją obejrzeć z bliska i zmacać w sklepie to ja nabuzowana internetami bez zastanowienia brałam w ciemno.

Na koniec lista i zdjęcie wszystkich kosmetyków użytych do tego makijażu:


TWARZ: Baza z Golden Rose Luminous Finish; Laneige Snow BB Cream w kolorze nr 1 Shimmer Brightening; Korektor z L.A. Girl Pro Conceal – Porcelain; Golden Rose Longstay Matte Powder nr 01; Bronzer z Kobo nr 308 Sahara Sand; Rozświetlacz z Mysecret Face Illuminator - Sparkling Beige
OCZY: Baza pod cienie Golden Rose Eyeshadow Primer; Paleta Urban Decay - Naked Ultimate Basics (); Kredka do oczu z Kryolan Kajal – Cream i Brown; Bourjois Volume Reveal Mascara Radiant Black
BRWI: Kredka do brwi Smart Girls Get More Eyebrow Pencil w kolorze Blonde nr 10; Żel do brwi z Sleek Brow Perfector – Clear
USTA: Loreal Colour Riche Extraordinaire Lip Gloss nr 500 Molto Mauve


A Wy macie tą paletkę? Jak Wam się sprawdza? Może macie inne palety z serii Naked?
Ściskam mocno!

3 komentarze:

  1. Miałam kiedyś na nią ochotę ale koniec końców obeszłam się smakiem. Nie przepadam za cieniami UD niestety :/.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że paletka trochę zawiodła. Ja miałam kiedyś Naked 2, ale bez szału.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przepadam za Urban Decay, miałam Naked 3, ale tez mnie zawiodła i ją oddałam. I choć opakowanie jest piękne, to jak to mówią - nie wszystko złoto co się świeci :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 M&M - Mouse and Makeup , Blogger