maja 27, 2017

Popłynęłam ~2~

Hej!

Nastał koniec miesiąca, a jak koniec miesiąca to wiadomo że po szybkim przychodzie, poszedł i szybki rozchód :) Dziś mam dla Was zakupy z rozmaitych miejsc i marek, jednak część chodziła już za mną od jakiegoś czasu - aż dogoniła!


No powiedźcie sami, czy te dwie paletki nie są śliczne?! :) Naked ultimate basics - Urban Decay (169zł) chodziła za mną już tak długo, że w tym miesiącu i tak bym ją kupiła, mimo że droga pieruńsko :( na szczęść jakimś cudem pojawiła się na nią w Sephora promocja i BACH! Mam ja w końcu! Jeśli chodzi o Sleeka - i-Lust The Gold Standard (34,90zł) to zakochałam się w niej po makijażu Aleandry, która użyła tej paletki w swoim makijażowym tutorialu. Recenzje obu paletek pojawią się także na blogu.


Od kiedy zawitała wiosna, chodzą za mną zielenie, wszelakie, jakoś nie mogę przestać zachwycać się tym kolorem w makijażu, a że stoisko Inglota było niebezpiecznie w zasięgu moich łapek to postanowiłam u nich się "zazielenić"!


Wybór padł na dwa cienie, chyba z nowej kolekcji bo były jakoś szczególnie wyeksponowane na stanowisku. Ten jaśniejszy, limonkowy to nr 288, a ciemniejszy, bardziej oliwkowy kolor to nr 293. Oba matowe i w cenie 15zł za sztukę. Jako że zieleni nigdy dość, dorwałam w Naturze też limonkowy, błyszczący cień z My secret w kolorze nr 10 (11,99zł) do kolekcji, a co by nie było że same zielone cienie to i piękny matowy bordo trafił do koszyka od Sensique w kolorze nr 155 (2,99zł).


Na stoisku Inglota skusiła mnie jeszcze kredka do oczu w kolorze głębokiej, butelkowej zieleni nr 527 (48zł) :) Powiem Wam jednak od razu, że za taką cenę to spodziewałam się więcej wkładu, a tu tak naprawdę połowę kredki wypełnia powietrze :( Z plusów to kredka jest wykręcana, średnio twarda i przepięknie się rozciera! Druga kredka kupiona na Allegro jest z Kryolanu Kajal (29zł), w odcieniu brown - czyli brązowym. Z jej zakupem zwlekałam już chyba z rok, bo uwielbiam ich kredkę beżową i mam już chyba 3 sztukę, więc postanowiłam wypróbować kolejny kolor z kolekcji.


Pyłki i pigmenty uwielbiam, jednak rzadko używam, bo marny ze mnie ekspert w posługiwaniu się nimi, jednak tyle ochów i achów słyszałam na temat pigmentów z Kobo, ze postanowiłam się skusić, a że była ostatnio na nie promocja w Naturze to wyszło całkiem tanio :) Skusiłam się ostatecznie na dwa kolory. Sea Shell nr 505 - opalizujący na rose gold, ciepły odcień oraz Misty Rose nr 502 - opalizujący pod światło na zimny, różowo niebieski kolor. W sumie zapłaciłam za nie 11,98zł.


O zestawach z Klips od Lovely to się już na oglądałam z kilkanaście filmów w internetach, ostatecznie przekonana recenzjami postanowiłam zaopatrzyć się w kolor Pink Poison (25,39zł). Chciałam dorwać zestaw na promocjach w Rossmann, jednak w dwóch których byłam - pierwszego dnia promocji, nie było już żadnego koloru :( Odcień jest dziwny, niby róż, niby brzoskwinia, hmm, sama nie wiem. Jednak powiem Wam, że jak sie komplet okaże fajny to kupie sobie jeszcze zestaw w kolorze Lovely Lips!


Na koniec ma dla Was przepiękną, głęboką, malinową czerwień od Rimmel z kolekcji Kate Moss w kolorze nr 30 (26,99zł). To  moja pierwsza z tej serii, poleciła mi tą pomadkę moja przyjaciółka Marta, która jest ich wielką fanką, zarówno tych o wykończeniu kremowym, jak i matów.

A u Was jak zakupowe szaleństwo? Pozdrawiam ciepło!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Copyright © 2016 M&M - Mouse and Makeup , Blogger