marca 15, 2020

Kalendarz adwentowy 2018 - Yves Rocher

Cześć,

Dziś mam dla Was kolejna zaległą recenzję kalendarza adwentowego jeszcze 2018 roku, tym razem śliczny pudełkowy kalendarz Yves Rocher. Podobnie jak przy poprzednim kalendarzu, tutaj także zawartość z roku na rok nie zmienia się drastycznie, jednak możecie poznać nowe serie wypuszczone przez markę.




Format kalendarza meeega mi się podoba, nie jest za duży, bo 21x35 cm, ale ciężki, przy tym śliczny kolor kremowo-zielony ze złotymi wstawkami. Kalendarz jest podzielony na dni i każdy z nich zamknięty jest w osobnym pudełeczku z cyferką - dzięki temu możecie go sami kiedyś wykorzystać, aby zrobić swój kalendarz :) Opakowanie kalendarza to kartonowa ramka, która dodatkowo przychodzi z nałożoną przeźroczysta obwolutą aby pudełeczka Wam się nie wysypały w podróży. Kalendarz można wygodnie postawić sobie na komodzie lub półce, a już otworzone kartoniki odwrócić pleckami, aby łatwiej było szukać kolejnych dni (ja tak robiłam), dzięki temu wszystkie pudełeczka są na swoim miejscu i nic się nam nie przesuwa. Ja mój kalendarz zakupiłam na stronie sklepu TUTAJ za punkty uzbierane i w sumie miałam go przez to a darmo :) fajny patent! Normalnie kosztował 199zł, ale im bliżej Grudnia to czasem pojawiały się na niego promocje i był do kupienia jeszcze taniej :)

Poniżej znajdziecie zdjęcia wszystkich kosmetyków podzielone na trzy grupy (7,8 i 9 szt) oraz dzień po dniu. Dodałam też coś od siebie jeśli mi się coś nad wyraz spodobało lub nie :) Nie wszystkie produkty zostały już przeze mnie przetestowane, więc z upływem czasu, ten post będzie aktualizowany.

Partia nr 1
- znalazły się tu 5 produktów z pielęgnacji, 1 perfumy oraz 1 produkt z kolorówki:



Woda Perfumowana Oui a l'Amour (5ml) - pierwszy dzień rozpoczynamy od zapachu, który jest bardzo kobiecy, da się tu wyczuć róże i coś słodkiego, mydlanego - dla mnie ok, choć jestem fanką bardziej orzeźwiających i cytrusowych zapachów. Całkiem fajna próbka w pięknym opakowaniu. Pełnowymiarowy produkt kosztuje na stronie 199zł za 50 ml.



Balsam do ust Masło Karite (4,8g) - coś co przyda nam się na bank w chłodne i wietrzne dni podczas zimy. Pełnowymiarowy produkt do ust w sztyfcie. Zapach nie zbyt nachalny, typowe masełko do ust. Na stronie marki koszt to 9,90zł.



Peeling roślinny do ciała z pudrem z pestek moreli (30ml) - to cudnie pachnący peeling dzięki słodkiej morelce. Zawiera drobniutkie ziarenka zawarte w przeźroczystej bazie, bardzo delikatny dla ciała. Super złuszcza, polecam :) Dodatkowo sama konsystencja wygląda cudnie, jak drobinki złota albo bursztynu. Niestety opakowanie nie jest za duże więc może na raz Wam wystarczy. Cena oryginalnego produktu to 34,90zł za 150ml.



Energizujący żel pod prysznic i do kąpieli Mango & Kolendra (50ml) - idealna miniaturka na wyjazd, zawsze z mężem kupujemy na podróż - jeśli nie mamy już w domu, te małe pojemności. Uwielbiam wszystkie żele tej marki i chyba prawie wszystkie zapachy :) Ten jest cudny, słodki i świeży, mango daje po nosie, jednak bardzo przyjemnie, aż ma się ochotę zjeść jedno! Produkt na stronie to 12,90zł za 200ml.



SOS resistant base coat (5ml) - jest to baza, wzmacniająca do paznokci. Ja nie używam tego typu produktów, jedynie olejki lub kremy do rąk. Odzywka poleciała do mojej mamy :) Dostajemy tu pełnowymiarowy produkt, nie znalazłam na stronie konkretnie tej, ale podobna kosztuje 24,90zł.



Delikatny krem do demakijażu do skóry wrażliwej Sensitive Végétal (30ml) - krem stosuje się na suchą skórę, ma usuwać wszelki makijaż i zabrudzenia, a potem należy go spłukać. Hmm... Jak na razie największe rozczarowanie. Niby bez zapachu, ale strasznie dziwnie zalatuje, konsystencja masła na twarzy, która mam wrażenie, że nie robi nic - makijażu na bank nie usuwa, może trochę rozpuszcza. Dla mnie na nie. Wielkość idealnie starczy na kilkanaście użyć. Na stronie kosztuje 34,90zł za 125ml.



Cień do powiek o perłowym wykończeniu, w kolorze nr 12 Baie Rose Nacre (2,5g) - to pełnowymiarowy cień tej marki. Cień ma śmieszny zapach, jakby pieprzny połączony z kosmetycznym - chyba że coś jest nie tak z moim nosem :) Daje bardzo subtelny blask, na bazie jest trochę lepiej, na szczęscie nie jest to jakiś brokat albo babcina perła. Kolor jest lekko beżowo-brzoskwiniowy z różaną nutką i perłowym blaskiem. Cena na stronie to 29,90zł.


Partia nr 2 - znalazły się tu 5 produktów z pielęgnacji, 2 lakiery do paznokci oraz 1 produkt z kolorówki:



Lakier do paznokci nr 12 w kolorze Rose Dahlia (5ml) - to pełnowymiarowy lakier do paznokcji w kolorze soczystej fuksji.  Uwielbiam lakiery tej marki stosować na paznokcie u stop bo tam nie nakładam hybryd. Długo się trzymają i maja bardzo dobre krycie, szczególnie ciemniejsze kolory. Cena to 19,90zł.



Nawilżający krem do rąk (30ml) - kremów do rąk u mnie nigdy dosyć :) tutaj dostajemy idealna torebkową pojemność. Bardzo szybko się wchłania pozostawiając na dłoniach lepką warstwę ochroną, co mnie osobiście denerwuje :( dobrze nawilża, ale da się to wyczuć dopiero po dłuższym stosowaniu. Jeśli chodzi o zapach to jest specyficzny i mnie nie podpasywał akurat, wole sto razy ich kremy o zapachach podobnych do żeli pod prysznic. Cena na stronie to 13,90zł za 75ml.



Zmysłowy żel pod prysznic i do kąpieli Kokos (50ml) - jak ja nie cierpię kokosa! Fuj! Tutaj zapach nie jest super nachalny, ale jednak kokos spokojnie wyczuć można, żel powędrował do mojego męża do zużycia na jakiś wakacjach :) Cena to 12,90zł za 200ml.



Odświeżający żel do mycia twarzy Hydra Végétal (30ml) - bardzo wydajny, bo po dwóch wyjazdach łącznie na 18 dni zostało mi jeszcze pół opakowania. Ma bardzo przyjemny i delikatny zapach, dobrze się pieni i fajnie i łatwo zmywa z twarzy, ja często używałam go ze szczoteczka do mycia twarzy - idealne kombo. Nie przesuszał mi twarzy co u mnie często przy żelach do mycia się zdarza. Pełnowymiarowy produkt to 34,90zł za 125ml.



Protection and radiance shampoo (50ml) - to szampon chroniący blask włosów farbowanych. Ja zużyłam go na jednym z wyjazdów na wakacje i starczył mi na 5 lub 6 razy, jednak włosy po nim była jak siano, bez dobrej odżywki ani rusz. Nie zauważyłam żeby chronił kolor włosów czy też zwiększył ich blask. Zapach był przyjemny, jednak słabe pienienie i zbyt gęsta konsystencja przez którą ciężko było wydobyć szampon z opakowania przemówiły u mnie na nie. Na stronie nie znalazłam już tego szamponu, natomiast podobny to koszt 19,90zł za 300ml.



Nawilżający płyn micelarny Hydra Végétal (50ml) - u mnie się nie sprawił, nie domywał makijażu praktycznie w ogóle z oczu :( jednak wole mój płyn dwufazowy z Mixy. Nie znalazłam konkretnie tego produktu na stronie, jednak podobny to koszt 39,90zł za 390ml.



Lakier do paznokci nr 26 w kolorze Rose Perie (5ml) - to pełnowymiarowy lakier do paznokcji w kolorze mlecznego różu. Tutaj krycie jest bardzo słabe to taki typowy kolor do frencza. Nie stosuje takich kolorów nawet u stóp więc poleciał w świat. Cena to 19,90zł.



Cień do powiek o perłowym wykończeniu, w kolorze nr 25 Reglisse Scintillant (2,5g) - to pełnowymiarowy cień tej marki. Cień ma śmieszny zapach podobnie jak poprzedni. Jest to ciemno szary, prawie czarny matowy cień z mega dużą ilością iskrzących się drobinek, które pięknie odbijają światło. Kolor jest dobrze napigmentowany i wygodnie nakłada się go palcem, by pędzlu traci na intensywności. Mi osobiście cień się nie podoba, wolałabym jakieś złotko zamiast tego ;) Cena na stronie to 29,90zł.


Partia nr 3 - znalazły się tu 6 produktów z pielęgnacji, 1 lakier do paznokci, 1 zapach oraz 1 produkt z kolorówki:



Kremowy żel pod prysznic do skóry bardzo suchej (30ml) - żel ma specyficzny zapach masła Shea w połączeniu z lekkim chemicznym, raczej nie przypadnie każdemu do gustu - mi się zapach nie podoba :( Żel jest średnio gęsty o białym kolorze, czytałam że niby ma się pienić, mi kompletnie się nie pienił i zużyłam to za pierwszym razem. Trzeba przyznać, że bardzo ładnie nawilżył skórę, więc to jest na plus :) Cena na stronie to 23,90zł za 200ml.



Szampon odbudowujący z olejkiem jojoba (50ml) - podobnie jak poprzednik, ten szampon też mi się nie sprawdził :( mało wydajny, bardzo gęsty i przez to ciężko się go wydobywało z opakowania. Bezpośrednio po umyciu włosy były nieprzyjemnie szorstkie i rozczesanie ich graniczyło z cudem. Coś szampony im nie wychodzą :( Na stronie marki kosztuje 19,90zł za 300ml.



Odbudowujący krem do włosów na noc (30ml) - odżywka do włosów która wpadła do kompletu z szamponem. Użyłam jej dwa razy na suche włosy na noc i rano wyglądały jak strąki zlepione ze sobą :( Ludzie ją chwalą, a ja nie rozumiem zachwytu, może jednak powinnam ją nałożyć na wilgotne włosy? Krem ma biały kolor i śmierdzi mi podobnie jak wyżej wymieniony szampon. Konsystencja jest średnio gęsta, jednak przy mojej długości włosów ta odżywka starczy na cztery użycia. Cena dużego opakowania to 25,90zł za 150ml.



Żel-krem intensywnie nawilżający 48h Hydra Végétal (7ml) - już po poprzednim kalendarzu pewnie wiecie co sądzę o takich wielkościach kremu do twarzy - no nie. Według producenta ma nawilżać przez 48h przynosząc ulgę wrażliwej i suchej skórze. Konsystencja jest gesta i biała. Sam krem ma bardzo ładny zapach, wchłania się szybko, ale pozostawia lekki film na twarzy. Skóra jest po nim lekko napięta, jednak nie czuję jakiegoś ukojenia dla moich suchych policzków. Dodatkowo po około 15min zaczynało mi być jakoś dziwnie ciepło w te partie na twarzy które miałam bardziej suche i wrażliwe :( Cena na stronie to 54zł za 50ml.



Relaksujący żel pod prysznic i do kąpieli Kwiat Lotosu & Szałwia (50ml) - w końcu coś co lubię, czyli ich cudnie pachnące żele pod prysznic :) Niesamowicie lekki i kwiatowy zapach, jednak nie zapychający duszącą słodyczą, a rześki i przyjemny. Ja Wam żele polecam jak najbardziej, wielkość w sam raz na wyjazd. Cena to 14,90zł za 200ml.



Nawilżająco-natłuszczające mleczko do ciała (30ml) - bardzo wydajny balsam do ciało, znów o dziwnym zapachu - niby przyjemny a za chwile mega chemiczny. Wielka szkoda bo człowiek nie ma ochotę sięgać po pielęgnację która brzydko pachnie - już wolałabym aby w ogóle nie pachniało. Konsystencja jest średnio gęsta ale przy rozsmarowywaniu zamienia się praktycznie w wodę lub jakiś żel bo bardzo szybko się rozprowadza i wchłania. Bardzo fajnie nawilża, choć na początku podchodziłam do niego sceptycznie. Cena to 32,90zł za 200ml.



Lakier do paznokci nr 43 w kolorze Cerise Noire (5ml) - to pełnowymiarowy lakier do paznokcji w kolorze czereśniowym - krwistej ciemnej czerwieni. Krycie jest bardzo fajne, u mnie oczywiście w czasie wakacji lądował na paznokciach u stóp - moja mama chciała mi go podebrać, bo uwielbia czerwienie. Cena to 19,90zł.



Mon Evidence Woda perfumowana (5ml) - to już druga próbka perfum tej marki zamknięta w ślicznej, malutkiej buteleczce. Powiem Wam, że sto razy wolę próbkę w tak ładnym opakowaniu niż te zwykłe małe "probówki" :) Zapach mi się podoba, jest lekki, kwiatowy i lekko mydlany. Da się wyczuć róże i coś jeszcze jakby owocowego, według producenta to niby mandarynka, jednak dla mnie trochę naciągana :) Podsumowując to delikatny, dzienny kobiecy zapach. Cena na stronie to 189zł za 50ml.



Matowa Pomadka Grand Rouge w kolorze nr 156 Rouge Flamboyant (3,7g) - przyszedł czas na ostatnie okienko, a tam pełnowymiarowy produkt w postaci cudownej matowej pomadki w pięknym i chłodnym odcieniu czerwieni - od razu kojarzy się ze świętami. Pomadka bardzo ładnie i delikatnie pachnie. Ma bardzo dobre krycie i fajnie sunie po ustach, jednak bez konturówki się nie obejdzie przy takim kolorze - szkoda że nie było jej w kalendarzu. Na ustach wygląda bardzo ładnie, jednak bardziej satynowo niż matowo. Niestety szminka transferuje się wszędzie :( na włosy, twarz, szklankę, sztućce czy kanapkę. Plus, że zjada się równomiernie i łatwo jest ja po posiłku dołożyć. Cena na stronie to 59zł.


Czy kupię ponownie? NIE.
Czy polecam? TAK

Co sądzę o kalendarzu?

Jeśli chodzi o zakupy kalendarzy to głównie kupuje je po pierwsze dla zabawy, by poczuć zbliżające się Święta, a po drugie aby poznać przekrój kosmetyków danej marki. Jestem mega zadowolona, że udało mi się dzięki kalendarzowi poznać wiele produktów marki, w tym makijażowych bo do tej pory nie testowałam. Wielkości kosmetyków były fajne i idealne na wszelkiego rodzaju wyjazdy, oczywiście za wyjątkiem kremu do twarzy czy balsamu do ciała, bo one starczają na jedno lub kilka użyć. Super, ze pojawiły się próbki perfum i to o wiele ładniejsze niż w poprzednim kalendarzu. Szkoda, że pełnowymiarowe produkty to wyłącznie makijaż i lakiery do paznokcji, te drugie ja osobiście traktuje jak zapychacze w kalendarzach, natomiast takich typowych zapychaczy typu: myjka, pilnik, kulka do wanny - tu na szczęscie tego nie było. Brakuję mi w tym kalendarzy kremów pod oczy i do twarzy, a wiadomo że marka ma ich wiele w ofercie. Jedyny krem do twarzy który się trafił to malutka próbka :( Co do ceny zawartości to za wydane ponad 200zł otrzymujecie 324,62zł w kosmetykach co według mnie jest bardzo mało, zważywszy na to, że wiele z tych kosmetyków można dostać w promocyjnych cenach na stronie. Oczywiście nie jesteście tu stratni kwotowo, ale jednak uważam, że troszkę to mało zważywszy na to że szminka, cienie i lakiery to najdroższe produkty. Ogólnie polecam, bo uważam że przekrój produktowy jest fajny, wiec jeśli ktoś chce poznać markę to ma ku temu okazje.


Na koniec tak jak przy poprzedniej recenzji kalendarza, także tutaj mam dla Was jako bonus makijaż z użyciem kosmetyków z kalendarza, możecie zobaczyć jak produkty zachowują się na twarzy. Dajce znać co sądzicie :) Użyłam na oku także bronzera w załamanie powieki oraz rozświetlacza w wewnętrzne kąciki, do tego na linie wodną nałożyłam dwie kredki w kolorze brązowym i beżowym.



Cienie nie robią szału jak dla mnie, ale szminka wygląda całkiem nieźle :) Ten perłowy cień bardzo słabo widać, a ten ciemny wyszedł strasznie szaro i nie równo. Szminka jest bardzo tępa na ustach i ciężko się ją nakłada - bez pędzelka się nie obejdzie.

Co sądzicie o tym kalendarzu? Miał go ktoś z Was? Jesteście zadowoleni?
Pozdrawiam ciepło!

1 komentarz:

Copyright © 2016 M&M - Mouse and Makeup , Blogger