lutego 07, 2020

Popłynęłam ~24~

Popłynęłam ~24~
Cześć,

Mam dziś dla Was post z ostatnimi zakupami ze Stycznia 2020, wiem że został jeszcze jeden zaległy zbiorowy post za zeszły rok, jednak nie chciałam znów opóźniać niczego już w tym roku :) Zakupy jak widać poniżej różnorakie, jednak jak zwykle przodują produkty do ust! Zapraszam do czytania dalej.


Przyznam się bez picia, ze jedna z tych rzeczy została jeszcze kupiona rzutem na taśmę w grudniu, ale przyszła do mnie dopiero pod koniec stycznia, więc na fotę grudniowa się nie załapała, a mowa o paletce od Hani z Glamshop, więcej o niej poniżej.



GlamBOX edycja VI "Goła" (101,15zł), bo tak brzmi jej pełna nazwa to paleta dziennych i takich "zwykłych" odcieni. Nie ma tu jakiegoś szału i paleta w sumie taka jak wiele innych, dlatego długo zastanawiałam się czy ją kupić - jednak trafiła się promka, a cienie tej marki uwielbiam to postanowiłam zaryzykować. Recenzja palety oczywiście pojawi się na blogu :)




Kolejne cienie to marka Nabla i ich dwie mini palety Cutie Palette (84zł): Nude oraz Coral. Pojawia się tu wiele wykończeń, a palety idealnie się uzupełniają. W każdej mamy duże lusterko i 6 cieni, które się nie powtarzają i są znacznie większe od tych co zazwyczaj dostarcza nam marka w swoich paletkach. 



W dzisiejszym poście będzie wysyp produktów do ust, więc teraz pora na produkty do twarzy. Na początek dziad na którego poluje od ponad roku, bo ciągle jest wyprzedany, mowa o konkretnym kolorze TOO FACED Peach Perfect Foundation w odcieniu Snow (132zł). Co sobie ustawiałam powiadomienie i je dostałam to już był znów wykupiony :) W końcu mam i będą testy. Na początek powiem Wam, że nawet ten najjaśniejszy kolor jest dla mnie za ciemny, ale spokojnie mam rozjaśniacz więc dam radę. Myślałam, iż będzie to bardziej BB krem - jednak w pierwszym odczuciu bardziej mi to przypomina podkład - pożyjemy zobaczymy :)  



Kolejny podkład to LUMENE Natural Glow w kolorze nr 1 Ultra Light (67,43zł). Tu jest miłość od pierwszego użycia. Nie ma dużego krycia i bardziej to BB krem niż podkład, ale ma to coś :) Bardzo ładnie nawilża i rozświetla cerę, do tego jest idealnie w moim kolorze, ma super pompkę i można go precyzyjnie dozować z opakowania :)




Pora na nowe lakiery do paznokci od Semilac. Kupiłam sobie trzy odcienie z serii Sweater Weather (33zł) w kolorach: 562 Warm Evening, 553 Lazy Morning oraz 560 Frosty morning.
Pierwszy czyli jasny, pastelowy, ciepły, beżowy melanż z maleńkimi czerwonymi drobinkami. Drugi także posiada czerwone drobinki, jednak tym razem to pastelowy, jaśniutki róż z dodatkiem beżu. Trzeci to pastelowy, jasny fiolet z delikatnymi, fiołkowymi drobinkami. Lakiery te mają imitować sweterek na paznokciach i powiem Wam, że coś w tym jest i najbardziej widoczne jest to po nałożeniu matowego topu :)



Następne dwa kolory to także Semilac i tym razem seria Let's Meet (33zł): 285 Dancing Time, czyli bardzo chłodny brudny róż który momentami wygląda jak fiolet oraz 286 Karaoke Time, czyli także róż ale ciepły z dużą dozą czerwieni.
 






Pora na produkty do ust. Pierwszy to nowość od Semilac czyli błyszczyk z serii Candy Lips 005 Berry Nude (23,92zł), który także ma kolor dostosowany do takiej samej nazwy lakieru do paznokci. Jest to kolor cieplejszego, ciemnego brudnego różu o bardzo przyjemnym perfumowym zapachu i lepiącej konsystencji. Krycie jest bardzo ładne i od razy daje jednolity kolor. Kolejny produkt to chłodny, lekko ziemisty i szarawy róż z fioletowymi tonami od Nars Velvet Lip Glide w kolorze Bound (104zł). Przy chłodnej kolorystyce makijażu się obroni inaczej usta wyglądają trupio. Niby ma to być matowa pomadka, ale ani to nie pomadka ani nie matowa :) dla mnie to bardzo przyjemny i mocno kryjący błyszczyk o słodkim - jednak przyjemnym zapachu cukru waniliowego. 




Kolejny produkt to rozsławione LANOLIPS Tinted Balm SPF30 w kolorze Rhubarb (39,20zł). Jak mam być szczera to nie czaje o co tyle szumu, na ustach to lekko przeźroczysty balsam nawilżający w formie błyszczyku o różanym zabarwieniu. Aplikator jest fatalny, to zwykła wielka dziura w tubce, pachnie lekko słodkawo, ale nic szałowego i super przyjemnego.



Następny błyszczyk to Catrice Dewy-ful Lips nr 070 Be You! DEW You! (12,68zł). Bardzo przyjemny i klejący na ustach w kolorze lekkiej beżowej brzoskwini, jednak nic kryjącego. Dodatkowo ma w sobie mikro rozświetlające drobinki, które są widoczne na ustach, ale to nic tandetnego. Ma dziwny zapach. Po zakupie pachniał słodko i przyjemnie, teraz po 3 tygodniach zalatuje jakby czymś stęchłym i sztucznym, u Was też tak się dzieje czy tylko ja trafiłam na jakąś trefną partię?




Ostatni błyszczyk to GUERLAIN Intense Liquid Matte nr M65 Tempting Rose (127,20zł). To też niby miała być kremowa matowa pomadka, ale coś nie wyszło. No dobra jak nałożycie jej bardzo mało i dodatkowo odciśniecie w papier lub chusteczkę, to owszem wygląda jak matowa, ale i tak nie zastyga do końca :) dla mnie to po porostu mocno kryjący błyszczyk o cudnym różanym kolorze i niesamowicie kwiecistym zapachu :)



Pora na matowe pomadki. Na pierwszy ogień jedne z moich ulubionych od Bourjois Rouge Edition Velvet (22,43zł) w kolorze nr 34 Belle Amourose oraz nr 35 Babe Idole. Pierwszy odcień to neonowa, arbuzowa fuksja. Drugi kolor to chłodny i piękny róż z odrobiną szarości. Konsystencja jest musowa, a krycie można stopniować od lekkiej nutki koloru po kompletne krycie całych ust.   



Ostatnie dwie nowości to zachwalane welurowe farbki do ust od Hean Veloure Matte Liptint (14,93zł) w kolorze nr 607 Mambo oraz nr 608 Salsa. Pomadki są bardzo przyjemne na ustach, zasychają po chwili na mat, zapach jest chemiczny, ale nie jakiś śmierdzący. Ładnie się zjadają. Pierwszy odcień to beżowy jasny róż, idealny nudziak na co dzień. Drugi to już bardziej intensywny, cieplejszy różany kolor. 

To już moje wszystkie zakupy, jak zwykle poszalałam w dziale "produkty do ust" :) A Wy jak zgrzeszyłyście zakupowo ostatnio? Co ciekawego się u Was pojawiło, a może macie któryś z produktów które ja kupiłam?
Dajcie konieczne znać w komentarzach :)

Pozdrawiam Was ciepło!

stycznia 26, 2020

Niebieski chłopiec

Niebieski chłopiec
Hej!

Zimno i do tego wieje - kto lubi taką pogodę? Ja zdecydowanie, jeśli nie muszę to w taki dzień z pod koca nie wypełzam :) Niby koniec stycznia i taka pogoda nie powinna mnie dziwić, jednak po cichu liczyłam na słoneczny styczeń z lekkimi, nocnymi przymrozkami :) Dziś mam dla Was stylizację w całości wykonaną jednym kolorem - ciekawi? To zapraszam dalej!


Tym razem mam dla Was coś banalnie prostego i to w jednym kolorze, ale przy tym stylizacja nawiązuje chłodną kolorystyką wciąż do zimy. Miałam mało czasu tamtego dnia, a odrost już miałam tak potężny, ze pazury trzeba było zmienić i tak oto powstało coś szybkiego i zimowego :)


Baby Boy nr 169 - to delikatny, bardzo rozbielony kolor niebieski. Niestety ma okropnie słabe krycie, więc trzy warstwy to konieczność. Odcień ten powędrował na wszystkie pazury tak jak pisałam wcześniej.



Dodatkowo na palec środkowy oraz serdeczny nałożyłam wodne naklejki. Jedna to delikatna biała choinka, a druga to zimowe wariację na temat płatków śniegu. Przyznam szczerze, że myślałam iż kontrast będzie wyraźniejszy - jednak ten niebieski jest tak jasny, że śnieżne ozdoby widać tylko jak człowiek się dobrze przyjrzy. 


Lakier zdjęłam po dwóch tygodniach mimo, że dobrze się trzymał. Moje paznokcie rosną za szybko abym odrost trzymała trzy tygodnie, muszę kompletnie nie mieć czasu, aby jakaś stylizacja utrzymała się u mnie tak długo :)

I jak podobają Wam się takie rozbielone, pastelowe kolory?
Pozdrawiam Was ciepło!

stycznia 18, 2020

The Balm - Nude Dude

The Balm - Nude Dude
Cześć!

Dziś mam dla Was post z recenzją kolejnej paletki marki The Balm - Nude Dude (129zł). To ich kolejne dziecko wydane w formacie podłużnej paletki z pędzelkiem, utrzymane oczywiście w stylu pinup :) Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o tym cudaku przed jego zakupem, to zapraszam do dalszej części posta!



Po tym jak poznałam już wcześniej jakość palet tej firmy, nie miałam żadnych oporów przed zakupem kolejnego ich dziecka :) Paleta przychodzi do nas w kartonowej obwolutce z grafiką taka jak okładka palety. Podobnie jak poprzedniczki i ta paleta jest bardzo starannie wykonana oraz utrzymana w stylu pinup, jednak tym razie dostajemy w środku roznegliżowanych przystojniaków!
W środku znajdziemy także sporawe - dobrej jakości lusterko oraz mały pędzelek, który tak serio na niewiele się zdaje.

Kolorystyka palety należy bardziej do chłodnych, jednak i tu znajdziemy kilka cieplutkich odcieni, a makijaż na bank nie wyjdzie szarawy czy brudnawy. Znajdziemy tu 6 satynowych matów, 5 niesamowitych pereł oraz jeden cień którego do końca konsystencji nie mogę określić, czyli "Funny". Z jednej strony wygląda jak perłowy, ale z drugiej jak bardzo satynowy mat, w każdym razie nadaje się zarówno na całą powiekę jak i do przyciemnienia jedynie kącika. Każdy z cieni ma oczywiście "zalotną" nazwę i każda rozpoczyna się literką "F".

  • Fearless - cudny bazowy cień o jasnym i chłodnym beżowym tonie w wersji matowej
  • Flawless - idealny do załamania, matowy odcień chłodnego brązu o zabarwieniu orzecha laskowego
  • Firm - błyszczący jasny brąz z domieszką miedzi i platyny
  • Fabulous - bardzo jaśniutkie, białe złoto w lekko perłowym wydaniu
  • Faithful - jasny, idealny złoty odcień w wersji błyszczącej
  • Fit - cudny perłowy rosegold, odcień różowego złota z dodatkiem miedzi
  • Flirty - chłodny, perłowy róż z domieszką fiolety i mnóstwem złotego refleksu, no boski i bardzo unikatowy
  • Friendly - totalnie matowy, ciemny fiolet, który  niestety rozciera się trochę w szarość
  • Fierce - bardzo ciemna, butelkowa i matowa zieleń  z mnóstwem drobinek w kolorze jasnej zieleni, niestety rozciera się w czerń
  • Feisty - matowy, pudrowy róż w chłodnej tonacji
  • Funny - ciepły odcień satynowego brązu z domieszką wiśni
  • Fine - ciemny, matowy i szarawy brąz

Poniżej mam dla Was dzienniaczka jakiego wykonałam przy użyciu tej palety, bo ja właśnie do makijaży dziennych wykorzystuje tą paletę najczęściej :) Użyłam 8 cieni z palety, wszystkie bardzo ładnie się ze sobą łączyły i nie nie miałam żadnego problemu z rozcieraniem. Jak Wam się podoba ten makijaż?



Niżej znajdziecie opis, krok po kroku jak wykonałam ten makijaż oraz jakie kolory użyłam. Makijaż wyszedł dzienny i lekko przydymiony, do wykonania użyłam 8 cieni z palety.

1. Makijaż rozpoczęłam od nałożenia na całą górną powiekę bazy Too Faced Shadow Insurance
2. Następnie przestrzeń nad ruchomą powieką pokryłam beżem z paletki o nazwie Fearless
3. Załamanie powieki zbudowałam matem o nazwie Flawless
4. Na środek górnej powieki wtarłam palcem cień Fit, a następnie na wewnętrzną część poleciał kolor Faithful
5. Środek dolnej powieki to mój ulubieniec Flirty, a od wewnętrznej strony mega błysk i rozświetlenie czyli cień Fabulous
6. Na dolny zewnętrzny kącik nałożyłam Funny, natomiast górną powiekę przyciemniłam kolorem Fine
7. Linia wodna została pociągnięta kredką beżową od Kryolan Kajal w odcieniu Cream
8. Natomiast tusz to mój ulubieniec od Maybelline - Lash Sensational



Czy polecam? Tak, bez dwóch kolorów. Pewnie już wiecie o które kolory mi chodzi, ale zacznijmy od początku. Uwielbiam ta markę, stylistykę, design ich produktów i konsystencje cieni, czasem zdarza im się wpadko w pojedynczych kolorach i taka sytuacja ma miejsce tutaj w przypadku dwóch kolorów. Jakby je wywalić lub poprawić formułę to biorę paletę w ciemno - no dobra może jeszcze zwiększyłabym rozmiar cieni na takie jak były w palecie TEJ i TEJ :) Mowa o cieniu Fierce oraz Friendly. Z obu po roztarciu zostaje nam szarawa, błotna plama, a cały śliczny pigment koloru gdzieś znika! Kolory łączą się ze sobą pięknie i dają cudny gradient na powiecie - uwielbiam.

Na koniec lista i zdjęcie wszystkich kosmetyków użytych do tego makijażu:


TWARZ:
Baza Smashbox Photo Finish Pore Minimizing Primer; Loreal True Match Super-Blendable Foundation nr 1.N w kolorze Ivory; korektor Catrice - Liquid Camouflage nr 010, Puder bambusowy Paese z ekstraktem z mrożonego wina; Bronzer z Kobo nr 308 Sahara Sand; Rozświetlacz z Mysecret Face Illuminator - Sparkling Beige
OCZY:
Baza pod cienie Too Faced Shadow Insurance; Paleta The Balm Nude Dude (cień Fearless, Flawless, Fit, Faithful, Flirty, Fabulous, Funny, Fine ); Kredka do oczu z Kryolan Kajal – Cream; Tusz Maybelline Lash Sensational
BRWI:
Kredka do brwi z Golden Rose Longstay Precise Browliner nr 107; Wibo Eyebrow Fixer
USTA:
MAC w kolorze Patisserie


Czy ktoś z Was ma ta paletę? A może zastanawiacie się nad jej kupnem? Dajcie koniecznie znać!

Pozdrawiam Was ciepło!
Copyright © 2016 M&M - Mouse and Makeup , Blogger